_DSC0317

Jak napisać swój scenariusz życia?

Dalajlama zapytany o to co najbardziej zadziwia go w ludziach, odpowiedział:
„Człowiek, ponieważ poświęca swoje zdrowie, by zarabiać pieniądze.
Następnie poświęca swoje pieniądze, by odzyskać zdrowie.
Oprócz tego jest tak zaniepokojony swoją przyszłością, że nie cieszy się z teraźniejszości.
W rezultacie nie żyje ani w teraźniejszości, ani w przyszłości.
Żyje tak, jakby nigdy nie miał umrzeć,
po czym umiera tak naprawdę nie żyjąc”. Czytaj dalej

chata-magoda

Chata Magoda, czyli jak wieść życie spełnione

Życie swoje jako drogę widzę. Moja droga doprowadzi­ła mnie na bieszczadzką wieś. Imałam się różnych za­wodów, szkoliłam się wytrwale w różnych dziedzinach. Szukałam własnego miejsca. Przeprowadzałam się wie­le razy, ciągle jednak czując, że to nie to. Miotając się od jednego pomysłu na życie do drugiego, poznawa­łam wielu ludzi. Niektórzy z nich nadal są moimi przyjaciółmi, chociaż jestem już daleko, nie tylko w sensie przestrzeni. Czytaj dalej

ela

Założyłam pierwszą w Polsce prywatną farmę jeleni

Jak wygląda farma jeleni? Jak to się stało, że ktoś wpadł na pomysł założenia takiej właśnie hodowli? Gdzie jest najlepsze miejsce na taką farmę? Co jest potrzebne, by otrzymać niezbędne pozwolenia? Jak poradzić sobie z kompletnym brakiem regulacji prawnych w tym zakresie? Elżbieta Sęczykowska opisuje losy bohaterów, którzy nie bez wahania podjęli to wyjątkowe i pionierskie wyzwanie. Czytaj dalej

michal-3

Najpiękniejsza rola w życiu mężczyzny. Rozmowa z Michałem Będźmirowskim

Zostawić faceta z pieluchami? Wysłać kobietę do pracy i spędzić czas z dzieckiem? Czy to w ogóle jest możliwe? Michał Będźmirowski, twórca projektu Modny Tata, ojciec dwuletniego Bruna i szczęśliwy mąż, udowadnia, że bycie tatą nie zmusza do rezygnacji z własnych zainteresowań i rozwoju. Wręcz przeciwnie – tacierzyństwo jest szansą na zyskanie zupełnie nowych doświadczeń.

Czytaj dalej

IMG_3448

Beata Pawlikowska: nowe możliwości uczą nowego sposobu myślenia

„Kalkuta. Siódma rano.
Wiza do Bangladeszu. I gorąca kawa.
A nie, przepraszam.
Gorąca kawa. A dopiero potem wiza do Bangladeszu.
Wyszłam na ulicę. Naciągnęłam kaptur na głowę. Ach, dzięki ci,
Boże, że zabrałam w tę podróż puchową kurtkę z kapturem! Zazwyczaj
podróżowałam z ciepłym polarem. Był fantastyczny, bo ogrzewał
i zatrzymywał wiatr, ale miał też wady. Był duży i dość ciężki. Zajmował
prawie pół plecaka. W porównaniu z nim ta moja nowa kurtka
puchowa to cud świata. Można ją upchnąć w woreczek wielkości pięści
i waży tyle, co garść piór. No i ma kaptur!
Ściągnęłam mocniej sznurki przy szyi.
Dokąd dalej?… Czytaj dalej