Czego naprawdę potrzebujemy dla zachowania urody?

Zapytałem kiedyś swoją babcię co robi, że ma gładką cerę, praktycznie bez zmarszczek i zmian. Jakie stosuje kremy i co takiego szczególnego robi, że wygląda wiele lat młodziej.

Na pewno około 20 procent tego, jak wyglądamy wynika z genów. Te dziedziczymy po rodzicach i nie możemy w nich wybierać. Przynajmniej na razie i może to dobrze. Drugim czynnikiem jest środowisko w jakim żyjemy większą część życia, stres codzienny, środki chemiczne obecne praktycznie wszędzie. Od płynów, żeli, mydeł poprzez zanieczyszczenie powietrza, klimatyzację do nasłonecznienia i czasu przebywania na świeżym powietrzu. Jednak największy wpływ wydaje się mieć sposób odżywiania. Dostarczając sobie bowiem odpowiednich minerałów i witamin sprawiamy, że komórki skóry mogą się łatwiej regenerować, są lepiej ukrwione, odżywione. Pomaga w tym aktywność fizyczna na świeżym powietrzu, bo jednocześnie dostajemy częściowo aktywację witaminy D3 odpowiedzialną za odporność, do tego jeszcze przyspiesza akcja serca i wzrasta krążenie krwi i chłonki. Taki poprawiony przepływ daje najlepsze efekty metaboliczne w skórze. Dotlenione i dobrze odżywione komórki wyglądają lepiej, a cały organizm ma z tego same korzyści, bo nie dotyczy to jedyne samej skóry. Jednak bez prawidłowych wartości odżywczych obecnych w pożywieniu sam ruch nie zda się na wiele, bo krążenie nie będzie miało do zaoferowania komórkom witamin i minerałów.

Babcia większość część dnia spędzała na pracy w ogrodzie, gdzie miała mnóstwo kwiatów i zawsze się nimi zachwycała. Teraz i ja bym się zachwycał, bo wiem ile wymagają starań. W tamtych czasach nie było takiej szerokiej gamy wszelkich środków do pielęgnacji skóry twarzy. W sklepach nie było takiego bogactwa produktów zawierających ogromne ilości cukru, dodatków chemicznych, czy biologicznych poprawiających wszystkie parametry i wydłużających okres przydatności do spożycia coraz bardziej. Ostatecznie co może zawierać w sobie kanapka, która ma kilkanaście dni ważności? Czasem z ciekawości przyglądam się takim produktom i stwierdzam, że z biegiem czasu okresy przydatności wydłużają się. Wydaje się więc, że jedynie świeże warzywa stwarzają możliwość zawartości cennych związków, jeśli oczywiście nie pochodzą z upraw, gdzie stosowano agresywne metody rolniczego wspomagania wzrostu i ochrony roślin. Wszystko jest wypadkową wielu czynników i dlatego najlepiej, jeśli codzienna dieta jest jak najbardziej zróżnicowana. Dobrze byłoby, gdyby zawierała takie proste w uprawie warzywa jak cebula, buraczki, czosnek, marchew, seler, czy por. Pewnym urozmaiceniem są oczywiście zioła, które mają unikalne właściwości ze względu na swój wyjątkowy skład. Im ich więcej tym lepiej. Poprawiają walory smakowe, ale są też najcenniejszą pożywką dla chroniących odporność bakterii w przewodzie pokarmowym.

Znam osoby uczulone na nabiał, które nie potrafią go sobie odmówić. Niestety często ich układ immunologiczny nie radzi sobie z mikroflorą obecną na skórze ciała co najbardziej widać na twarzy. Problem nasila się kiedy nadmiernie codziennie sięgają po słodycze i słodzą po kilka łyżeczek cukru do kawy, czy herbaty. Cukier poza kaloriami i przyjemnością w trakcie jedzenia nie niesie żadnych cennych związków dla organizmu. Zwykło się mówić, że szkodzi w nadmiarze i często rezygnacja z niego w szybkim czasie przynosi widoczne efekty.
Przyszła niedawno do mnie pacjentka z dolegliwościami okresu okołomenopauzalnego i zauważyłem, że ma liczne zaczerwienienia i zmiany na twarzy. Powiedziała, że codziennie stosuje cztery różne kremy, aby nie było widać, jak faktycznie skóra twarzy wygląda. Stosowała jeszcze różne związki do usuwania tych kremów i specjalne do mycia twarzy.
Poprosiłem, aby przez trzy tygodnie wakacji na jakie przyjechała z Ameryki do Polski nie stosowała niczego. Niech pozwoli skórze samej dojść do równowagi. Niech jej pH powoli obniży się do fizjologicznego poziomu, a ona niech nie przeszkadza. Jedyne co mogła zrobić to zmyć twarz wodą. Chłodną wodą i ewentualnie pozostawić do wyschnięcia, lub delikatnie papierowym ręcznikiem dotykać, aby wchłonąć nadmiar wilgoci.
Kobieta przyszła po dwóch tygodniach. Cera jej jaśniała i uśmiechnięta powiedziała, że koleżanki pytają ją co stosuje, że tak wyładniała…. odzyskała cerę bez przebarwień i objawów zapalnych podrażnienia.

Pomyślałem, że to logiczne prawa natury i fizjologii człowieka rządzą przez tysiące lat naprawą i stanem skóry. Nawodnienie organizmu widać po skórze. Przewlekły stres widać po skórze. Palacze zwykle też mają inny jej odcień, skoro komórki są przewlekle niedotlenione. Stosowanie nadmiaru związków chemicznych na skórę też niszczy wszystko co się na niej znajduje, a same związki reagując pomiędzy sobą też tworzą mieszanki, których działanie jest trudno ocenić. Pewnie w laboratoriach nie bada się stosowania kilku kremów na skórę jednocześnie, albo jeden po drugim. W efekcie mogą pojawiać się podrażnienia, które próbujemy zlikwidować kolejnymi środkami stosując ich coraz więcej i w większych ilościach i częściej. Robi się zakres błędnego koła. Potem czasem idziemy do zielarza. Ten każe wszystko odstawić, a jedynie pić zioła. Picie ziół przeważnie nawadnia organizm i poprawia warunki krążenia krwi i chłonki, co zwiększa odżywienie komórek. Skóra zaczyna wyglądać lepiej. Nie mówię tu o chorobach skóry, które prawidłowo zdiagnozowane powinny być leczone przez specjalistę dermatologa.

Zdrowa skóra, tak jak cała fizjologia człowieka rządzi się prawami natury powstałymi przez tysiące lat. Jej naturalny wygląd możemy zawdzięczać naturalnym środkom. Dobrze jeśli ich największa ilość docierać będzie ze zdrowo odżywionego i funkcjonującego przewodu pokarmowego. To odpowiednio się odżywiając , pilnując prawidłowego bilansu wodnego i aktywności fizycznej na świeżym powietrzu możemy pomóc genom utrzymać w dobrym stanie wygląd całego ciała.

Dr n. med. Tadeusz Oleszczuk

Tadeusz Oleszczuk- doktor nauk medycznych, specjalista ginekolog- położnik, absolwent Gdańskiej Akademii Medycznej. Pracę doktorską obronił w 2001 roku w Centrum Onkologii- Instytut w Warszawie. Przeszedł wszystkie szczeble stanowisk zawodowych do pełnienia przez kilka lat obowiązków ordynatora na 35-cio łóżkowym pełno profilowym oddziale położniczo- ginekologicznym. Adiunkt w katedrze wydziału nauki o zdrowiu państwowej uczelni wyższej, gdzie uczy patologii studentów pielęgniarstwa, kosmetologii, fizjoterapii i dietetyki. Uczestniczył od ponad dwudziestu lat w wielu wydarzeniach, wykładach i akcjach organizowanych przez Amazonki uświadamiające konieczność badań profilaktycznych. Autor licznych prac naukowych. Kładzie szczególny naciska na traktowanie zdrowia jako całości współdziałających ze sobą fizjologicznych mechanizmów w zależności od warunków środowiskowych, diety, genów. Jego życiową pasją jest dociekanie przyczyn dolegliwości i edukowanie pacjentek, aby same zrobiły najwięcej dobrego dla zdrowia swojego i rodziny. Więcej o autorze: http://www.tadeuszoleszczuk.pl/ 

/fot. Remedytip/

Inne artykuły autora: http://coachingwspodnicy.pl/zdrowie-po-czterdziestce-jak-o-nie-dbac-po-latach-beztroski/